Mała i dość nieoczekiwana wycieczka do DMZ...
lornetki przez które można podglądać jednostki wojskowe Korei PÓŁnocnej...
parasolka MM...
zdjęć nie można robić z pozycji lornetek a jedynie do pewnego miejsca na tarasie. To najbliższy zoo jaki udało mi się zrobić
tak od wwnątzr wyglądał autobus który nas woził po DMZ
w okolicy 3ego tunelu (zdjęć w środku teoretycznie nie wolno robić, ale Chinki trzaskały sobie~)
okolica DMZ słynie z pięknej , nietkniętej ludzką ręką (od ponad 50 lat) naturą. Zieleń cudowna, powietrze cudne. Chętnie pochodziłąbym sobie po tych lasach ^_^

miny wokoło przypominają mi, że to nie Wdzydze Kiszewskie~
pracownicy trzeciego tunelu odpoczywają sobie grając w...siatko-tenis??
mniaaamm~
bosskooo! Czemu tak piękne i ciche i spokojne (hol~!) miejsce znajduje się w miejscu naszpikowanym minami, żołnierzami i kontynuacją wojny wiszącej na włosku (no, nie przesadzajmy..)To tylko upewnia mnie , że wojny i mundury są silnie związane z naszą zwierzęcą, prosto z lasu, dziką stroną...
potem pojechaliśmy na stację Dorasan, która jest już gotowa i gdy odpowiednie warunki polityczne nastąpią, będzie można z niej pojechać prosto do Pjong-Jang (Pyeong-yang, czyli Fenian) a nawet dalej
czekając (w nieskończoność~) na autobus, próbowaliśmy złapać malutką, zieloniutką żabkę, która uciekła na szybę przystanku
*^_^*
-
Mara:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›