• Wpisów:175
  • Średnio co: 20 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:47
  • Licznik odwiedzin:55 031 / 3593 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Z okazji "Ciusok" dostałam 'prezent' o smaku koreańskim


ładnie zapakowany





kolekcja tradycyjnych koreańskich słodyczy



tu suszone śliwki (?). Nie wiem, jak się te wszystkie ciastka nazywają ani z czego są robione. Większość z nich jest z prażonego ryżu z lekką nutą cytrynowo-pomarańczową (owoc "yuju"/ 유자 - "judzia" ), te złotawo-żółte odkryłam zaraz po przyeździe do Korei i wówczas jadłam ich naprawdę dużo ^^ - są dość miękkie i tłuste, przypominają trochę usmażone ale nieupieczone kruche ciasto:/



mniamm~

a tak dziś wygląda google w Korei - ciusokowy stół

  • awatar Gość: te okrągłe ciastkowate smakowały jak smażone donaty....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mała i dość nieoczekiwana wycieczka do DMZ...


lornetki przez które można podglądać jednostki wojskowe Korei PÓŁnocnej...


parasolka MM...

zdjęć nie można robić z pozycji lornetek a jedynie do pewnego miejsca na tarasie. To najbliższy zoo jaki udało mi się zrobić

tak od wwnątzr wyglądał autobus który nas woził po DMZ



w okolicy 3ego tunelu (zdjęć w środku teoretycznie nie wolno robić, ale Chinki trzaskały sobie~)


okolica DMZ słynie z pięknej , nietkniętej ludzką ręką (od ponad 50 lat) naturą. Zieleń cudowna, powietrze cudne. Chętnie pochodziłąbym sobie po tych lasach ^_^


miny wokoło przypominają mi, że to nie Wdzydze Kiszewskie~



pracownicy trzeciego tunelu odpoczywają sobie grając w...siatko-tenis??





mniaaamm~



bosskooo! Czemu tak piękne i ciche i spokojne (hol~!) miejsce znajduje się w miejscu naszpikowanym minami, żołnierzami i kontynuacją wojny wiszącej na włosku (no, nie przesadzajmy..)To tylko upewnia mnie , że wojny i mundury są silnie związane z naszą zwierzęcą, prosto z lasu, dziką stroną...



potem pojechaliśmy na stację Dorasan, która jest już gotowa i gdy odpowiednie warunki polityczne nastąpią, będzie można z niej pojechać prosto do Pjong-Jang (Pyeong-yang, czyli Fenian) a nawet dalej






czekając (w nieskończoność~) na autobus, próbowaliśmy złapać malutką, zieloniutką żabkę, która uciekła na szybę przystanku *^_^*

 

 
W drodze do Help me minęliśmy ciekawą wystawę sklepową
 

 
Tego lata pożegnaliśmy dobrą znajomą, która NA ZAWSZE (;D) wyjeżdża do Kanaday. Impreza pożegnalna odbyła się w dwóch miejscach na Apkudziong (압구정 ^^) w restauracji fusion, "Zen Hideaway" oraz w przeuroczym suldzip (술집 ) "Help me".

w Zen hideaway - "pizza" jako przystawka


coś pysznego ze słodkiej dyni~^-^

jakiś skorupiak uduszony w pysznej zupie pomidorowej

im więcej zielonego tym lepiej

restauracja otacza mały, zielony i miło oświetlony ogródek


potem przeszliśmy parę ulic do miejsca gdzie alkohol można radośniej pić ^^ HELP ME!~


niektórzy potrzebują fachowej pomocy...


...dlatego w "help me" można kupić robione na miejscu, przepyszne makkoli (dla tych co niewiedzą, makkoli to alkohol ryżowy przypominający konsytstencją mleko)


był to mój pierwszy raz w "help me" więc nie wiedziałam, że moje paznokcie będą współgrać z przewodnią kolorystyka tego miejsca~to tylko znaczy, że ja i to miejsce jesteśmy sobie pisani ^^


wszystkie kolorki tego wieczoru były pięknie nasycone




picie makkoli nie może obejść się bez padziona (파전) czyli placka z młodej cebuli, w Help me podali wyjątkowo pyszny "kandzion" (감전) czyli placek z ziemniaków ^^

 

 
Spacerując po HD zgłodniałam i wpadłam na niedawno otwartą restaurację Hawajską "Aloha"

"Aloha" jest rzeczywiście małą wysepką egzotyki w Seulu - nie jest wciśnięta między inne restauracje i jest na małym pagórku, odgrodzona od reszty zielenią, której w Seulu zawsze mi mało.

schody prowadzące do restauracji ^^

moja lemoniada *^_^*

i moja kolacja, łosoś w panierce z serem.Uwielbiam łososia, ale w Korei jem bardzo rzadko... Danie wygląda niepozornie, ale końcówkę zjadłam już za zdrowie rodziców ;D


piwo Hawajskie ^^


lubie ananasy więc i taką lampę chętnie bym wzięła w posiadanie





*^-^*
  • awatar Gość: A, za zdrowie rodziców. To dlatego wczoraj tak mnie noga bolała :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ostatnio parokrotnie bylam w HD, w jednym z moich ulubionych miejsc w Seulu i odwiedzilam jedna z ulubionych kawiarn a mianowicie "Bau- House" bardzo przyjazna kawiarnia, gdzie mozna znalezc ciekawego towarzysza i gdzie nie sposob czuc sie samotnym/odosobnionym i o nudzie tez trudno mowic^^










hau, na imie mam Himang ^^



wrazliwy Debak




troche psychopatyczny ale powolny, Haki


w pierwszej , gornej rubryce psiaki, ktore sa danego dnia na diecie a ponizej te, ktore mozna karmic przegryzkami do woli ^^

przepiekny Bau


w pewnym momencie przytoczyl sie ogromny pies, ktory wywarl na wszystkich OGROMNE wrazenie




rozmowy z bigelka, "Eni"


Rany, jak podoba mi sie Bau..






"haj-fajf" z bigelka ^^




w pewnym momencie kolosik tez chcial poczestowac sie chrupkami dla Beagla i niezle przestarszyl dziewczyne...






^^






*^_^*
  • awatar Gość: Świetna sprawa :) Szkoda nie ma czegoś takiego w Polsce, Pozdrawiam - Kamila :)
  • awatar Do jutra: slowo honoru, ze w zyciu by mnie nie wygonili z takiej knajpki- chyba ze sila ale i tak bronilabym sie zaciekle ;-) kocham pieski a bigelek bylby moim faworytem. zkad biora sie tam te pieski? przychodza z wlascicielami i tam zostaja ? jak oni to organizuja?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
2 dni temu zrobilam sobie sentymentalna rundke po Hong-De, w zwiazku z tym, ze mieszkam od 2 miesiecy dosc daleko od HD napstrykalm zdjec coniemiara - taka bylam steskniona!~

Pani wozna, ktorej miotly nalezy sie bac ^^
 

 
w urodziny kolegi wybralismy sie mala grupka do Myeondong do kawiarni polskiej o nazwie "Razem", ale...byla zamknieta wiec poszlismy do Chinskiej restauracji ^^

"panciany" byly bardzo okrojone pomimo iz jestesmy w Korei - zolta rzodkiew i cebula.


cos pysznego ze smazonymi krewetkami^^


"dzidziang mjon" czyli makaron w gestym sosie sojowym - pycha!


"ciampong" - makaron na ostro


po zjedzeniu calosci mialam ochote na powtorke krewetek...:<
  • awatar misskorea: @Coco:): a nigdy nie jadlas?? wiem, ze HK to niedokonca Chiny, ale wydawalo mi sie, ze "dziadziangmjon" i "ciampong" sa u was na kazdym kroku...:)
  • awatar miloscpierwsza: Jakie pyszności :) Zapraszam do mnie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
male sprostowanie. Otoz w dziecinstwie mialam ksiazeczke "Little Miss Sunshine", ale bardzo krotko bo potem gdzies "zginela" albo zostala przez rodzicow "charytatywnie oddana", lub i poprostu ktos mi ja BUCHNAL! Trudno sie dziwic, urokliwie zolte stworzenie^^
i przypomnialam sobie, ze pare miesiecy temu wyszukiwarka google przystroila sie bohaterami Hargreaves'a



 

 
jakos nie moge zamknac rozdzialu japonskiego ktory trwal raptem 2 dni, a jeszcze mam zalegle Shimonoseki...
Po powrocie z Nagasaki poszlam zrobic male zakupy. Uwielbiam Hayao Miyazaki wiec "Totoro", najbardziej znana postac jaka stworzyl, byl na mojej liscie. Hello Kitty bardzo lubie ale dopiero w polaczeniue z Elmo z Ulicy Sezamkowej urzekla mnie

maly recznik z Totoro - postanowilam nie szalec i kupic tylko 1, wiec chyba 15 minut wybieralam i przebieralam w roznych kolorach i wzorach...



olowki z Hello Kitty - dwa slodziutkie i kochane dziobki ^^

Elmo trzyma w lapce maskotke HK i mowi "Hi Kitty!" (lol!) a HK trzyma malego Elmo i mowi "Hi Elmo!"

przywitajcie sie z moim kolega Elmo

przywitajcie sie z moja kolezanka Kitty

od 40 lat staramy sie nieco rozweselic swiat ^^

koncowki olowkow ^^


kiedy bylam mala mialam spora kolekcje ksiazeczek Rogera Hargreaves'a. Wiekszosc (nie wszystkie~) lubilam ale moimi ulubionymi postaciami byly "Little Miss Shy", "Mr.Small", "Little Miss Neat", "Little Miss Naughty". Nie mialam calej kolekcji przez co szczoteczka do zebow z "Mr. Happy" byla bardzo cenna a gdy juz po latach zdecydowalam sie jej nie uzywac oddalam ja Ambrze, mojej jamniczce. Zawsze chcialam tez miec ksiazeczke z "Little Miss Sunshine" ale...coz. Na niektore rzeczy trzeba poczekac np 20 lat^^ ale w Fukuoce kupilam dlugopis z "Mr. Happy" , stwierdzilam ze zolty olowek bedzie idealnie pasowac do rozowego olowka automatycznego ktory kupilam w zeszlym roku w Shimonoseki...

Pan Happy

razem z Little Miss Sunshine.^^

Mr. Happy z Fukuoki i Little Miss Sunshine z Shimonoseki

http://www.mrmen.com/
mozna tez znalezc kreskowki na youtube


kit-kat z eielonej herbaty, a dokladnie z matci czyli herbaty uzywanej do ceremonii herbacianej
  • awatar misskorea: hehe, dokladnie tak ^^@ロリン:
  • awatar Gość: totoro totoro... to to ro totoro:D
  • awatar misskorea: to koniecznie obejrzyj film "moj sasiad Totoro (tonari no totoro)" - jesli go jie widzialas^^ a kit-katy kupilam w Lawsonie,z tego co pamietam wiec jak bedziesz nast razem w Japonii to koniecznie zjedz;)@Coco:):
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
nie wiem czego jest to reklama, ale bardziej mnie ciekawi jak zdobyli prawa autorskie? monochromatyzm + odrobina czerwieni ^^ KasaberiyaPortugalski klimat Nagasaki bardzo ciekawe smocze lampy uliczne...ri.pinger.pl/pgr294/4da12fb5000dea724e2bd5ff/MK+Nagasaki+randomnes+sw+588.JPG troche wiecej smokow...kolo przedszkolari.pinger.pl/pgr260/83da5622001b50674e2bd702/mk+%21%21randomness+tommy+lee98+-+Copy.JPG Zapuszkowany Tommy Lee, w przy automacie z piwem i napojami puszkowanymi ^^trend wiekszosci duzych miast - kolo diabelskie/karuzela~Krolowa j-Popu - Ayumi Hamasaki bedzie (byla) w Nagasaki ^^Ayu w kadrze z mojej jednej z ulubionych piosenek Ayumi- "M"w Seulu takie "niewygodne" drzewo zapewne by wycieli ~spowrotem do Hakaty...w przedzialach mozna bylo "podziwiac" kroliki na ksiezycu robiace ciastka ryzowe...Rok Krolika w koncu!
Tsubame - bardzo wygodny pociag - mozna niezle nogi wyciagnac,ale nie ma podnozka~ ^^
 

 
(nie wspomne, ze poraz tzreci pisze bo mi dwuktortnie cos sie "zawiesilo" internetowo~)
Tak wiec niedbale, bo ile razy mozna, wrzucam zdjecia ze Swiatyni Sofukuji (rzadki przyklad architektury z czasow dunastii Ming na terenie Japonii) i jakiejs innej bedacej w poblizu -
Wejscie do Sofukuji jest nieco "ukryte" w uliczkach.

czewroniyutkie, charakterystyczne dla japonskich swiatyn bramy torii



wiejace groza chmury, szarosc betonui mala, radosna torii

juz wiadomo skad Hayao Miyazaki czerpie inspiracje...


nie ma watpliwopsci ze jest to rok krolika


uwielbiam tego groznego kolesia z kijem bejzbolowym...


wejscie do Sofukuji


duzy prog do pokonania...


swiatynia Sofukuji jest pod patronatem Boginii Morza, Maso (Mazu)ktora ma chronic zeglarzy i rybakow.

nawet bogowie potzrebuja troche dodatkowego wiatru w parne dni

 

 
nalezaca do niegdysiejszego kompleksu swiatyni Sanno, jednonoga brama tori oddalona o niecaly kilometr od epicentrum. Z jakiegos powodu byl to dla mnie najwazniejszy punkt zwiedzania...


 

 
Idac kilkaset metrow w dol od "Parku Pokoju" dochodzi sie do epicentrum wybuchu.

w miejscu wybuchu stoi czarny kamien.



fragment katedry Urakami, jaka ostala sie po wybuchu. Zwrodzcie uwage na "przyjazne" zwierzaki warujace pod katedra


znowu kolorowe zurwie (折鶴 orizuru)

pomnik upamietniajacy 50 lecie zrzucenia bomby projektu Naoki Tominaga. "Expresses horror of the atomic bombing, prays for repose of the souls of the victims from whose noble sacrifice the buds of peace grew, & -- through the form of a stricken child sleeping in her mother's warm embrace -- reaches with great motherly compassion & pleas for eternal peace toward a prosperous Japan of the 21st century" (przepraszam,ze bez tlumaczenia ale dzis moj polski w tlumaczeniu jest bardzo koslawy~)

(golebie u stop nie sa czescia pomnika, chociaz dobrze sie wpisuja w pokojowy charakter postaci)

miejsce modlitwy, w epicentrum

miejsce edukacyjne

miejsce "aspiracji" -
gdyby kazdy kraj po przebytej tragedii pamietal o bolu jaki za tym idzie, i zorganizowal miejsca ktore upamietaniaja tragedie ALE I w ich zasiegu miejsca gdzie mozna zrozumiec ogrom i jej konsekwencje jak i miejsce gdzie z optymizmem i nadzieja patrzy sie w przyszlosc, moze nie byloby zagrozen wojnami...
 

 
Nastepnie szukalam "jednonogiej" bramy torii, ktora miala byc w poblizy swiatyni Urakami, ale najpierw trafilam do "Peace Park" - park utworzony z mysla o ofiarach 9 sierpnia 1945 roku. W samym parku nie ma zadnych nagrobkow czy tablic upamietniajacych tragicznie zmarlych, ale sa figury z roznych krajow swiata wzniesione na czesc swiatowego pokoju, ukazujace piekno ale kruchosc zycia a takze fontanna.

jedno z wejsc do parku, ktory jest oczywiscie na wzniesieniu. W dalszym tle widac "statue pokoju" autorstwa Seibou Kitamury - prawa reka, wzniesiona ku niebu, oddaje hold odeszlym w tragedii, lewa reka, ulozona horyzontalnie, wskazuje na utrzymanie pokoju na swiecie.



papierowe zurawie - zuraw symbolizuje pokoj. W Nagasaki w wielu miejscach widac "warkocze" z 1000em papierowych zurawi, ktore maja byc prosba o pokoj. Te w Nagasaki Peace Park sa njaczesciej skladane przez uczniow szkol japonskich.

czysta biel, dumna posagowosc, piekny acz bez emocji usmiech , golab oraz wielkosc figury nie pozostawiaja watplwiosci, ze dar pokoju przyszedl z Kraju Srodka.


"Hymn to life" - figura sprezentowana przez Wlochy w 1987 roku.



"Joy of Life" figura ta jest darem od Czechoslowacji, ktora jako druga (zaraz za Portugalia) sprezentowala parkowi w Nagasaki w 1980 roku figure ku chwale pokoju.



i zgadnijcie skad ten kamienny kwiat pokoju przylecial?

"Flower of love and peace" jest prezentem z 1986 roku od Polskiej Republiki Ludowej ^^

oraz "Protection of our future" z Holandii

"fontanna pokoju" wiele ludzi zginelo z powodu poparzen i blagajac o wode. Z tego powodu wladze Nagasaki skonstruowaly taka fontanne aby uczcic pamiec tragicznie zmarlych a takze by obywatele Nagasaki mieli zawsze dostep do wody.


"Poczatek zrozumienia cierpien twojego sasiada jest poczatkiem do swiatowego pokoju"- Inosuke Hayazaki
nie moglabym bardziej zgodzic sie z tym...
cdn
 

 
Kupilam calodzienny bilet tramwajowy i zaczelam od najdalej wysunietego "punktu turystycznego", a mianowicie Katedra Urakami.
po drodze do Urakami

male dzieci biegaja a duze dzieci odpoczywaja...






katedra Urakami i rozne figury swietych wokolo




W Korei koscioly maja bardzo "uniwersalny", lekko futurystyczny wyglad tak wiec bylam troche rozbawiona widzac figury swietych w towarzystwie smokow i innych zwierzat typowych dla Azjatyckich swiatyn



JPII ! Katedra ta zostala zniszczona przez bombe 9 sieprnia 1945, w latach 50ych odbudowana. JPII poswiecil ja w lutym w 1981 roku. Tekst japonski na popiersiu jest fragmentem kazania jakie wyglosil...





cdn
 

 
W niedziele rano wsiadlam w pociag do Nagasaki, oddalone od Fukuoki o ok 150 km. Podroz (zwyklym pociagiem)trwala nieco ponad 2 godziny. Pomimo ciemnych chmur (a moze i dlatego) krajobraz za oknem wydawal mi sie troche nie z tej Ziemi...

nie ma czegos takiego jak balagan na dworcu w poszukiwaniu swojego wagonu. Dany pociag zawsze staje w wyznaczonym miejscu, tak by pasowal do lini demarkacyjnych na peronie na ktorych stoja i czekaja pasazerowie

intensywnie powtarzalismy japonski autorstwa Sayuri Fujity

jak widac, nie tylko koreanski krajobraz jest zepsuty przez sport, ktorego wogole nie rozumiem...

podczas pierwszej godziny podrozy widac bylo glownie domki a wokol nich pola ryzowe

grozny krajobraz ale mila egzotyka powiewa...


Piekna droga do Nagasaki
  • awatar Gość: A co to za sport z takimi siatkami?
  • awatar Gość: No, zdjęcie tego dworca poślę czarującemu Czarusiowi!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zeszly weekend spedzilam w Japonii. W sobote polecialam porannym lotem z Seulu(Incion - de facto) do Fukuoki - co z tego, ze mialam cala sobote dla siebie (o 11.00 juz bylam w hostelu) skoro deszcz lal a mnie glowa bolala. W zwiazku z powyzszym najpierw spalam a gdy sie rozpogodzilo (pod wieczor) podreptalam cos zjesc i na spacer do parku Ohori.

jak wiadomo nie jestem milosniczkom latania, ale zapuszkowana i pod (nad) skrzydlami Korean Air, we wspolpracy koreansko-japonskiej dawal spora nadzieje na przezycie 55 minut w klebiacych sie chmurach, deszczu i powietrzu

na sniadanie -po raz pierwszy od chyba dekady- zjadlam platki kukurydziane! polane mlekiem Uniwersytetu Yonsei~

i ananas na zab ^^

Witaj Hakato! (cudna pogoda....T_T)

zaraz po przylocie POLECIALAM do najblizszego Lawsona (cos w rodzaju zabki) po picie, picie, picie! w Korei w sklepie sa kubly na parasolki, w Fukuoce przed sklepem stoja takie oto "przegrodki" na parasolki. Ta rozowo-czarna, to oczywiscie moja ^^ Mala i lekka, w sam raz na podroz

moim lamanym japonskim wytlumaczylam panu (jakoze trudno mi bylo wszystkie znaki chinskie w menu odczytac), ze chce "udon" bez miesa czy jakichkolwiek zawartosci post-zywych. Dostalam udon ze smazonymi ziemniakami. pyyycha!!


ziemniaki (byla to chyba "koguma", czyli slodki ziemniak) byl lekko twardawy i w chrupkiej PANIERCE razem z miekkim makaronem smakowal idealnie ^^

palmy w parku Ohori (ohori-koen)

tez chce miec takiego smiesznego psa...:<


Park Ohori usytuowany jest wokolo jeziora.Mozna jezioro "przeciac" przechodzac po moscie przez wysepke na srodku jeziora.
Bardzo romantyczny klimat - duzo drzew i krzakow, malo ludzi







prosiak musial troche odsapnac po tym lazeniu

cdn
  • awatar Gość: A to sie Piglecik napodróżuje !! A ten pies powyżej to rzadka pokraka...
  • awatar remigiusz6: Daj więcej zdjęć z wyprawy. Uwielbiam czytać i oglądać blogi prawdziwych podróżników. Pozdrawiam. Remik.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Poniewaz to okragla rocznica, jakis czas temu zaplanowalam "wieksze" zakupy by uczcic przejscie w doroslosc - juz zadna zemnie nastolatka ;D

W piatek,20 maja o godzinie 10;35 dostalam sms'a; 올가VVIP님!생일축하드려요^^이니스프리 매장방문시 전품목40%혜택증정!! Urodzinowe zyczenia od mojego ulubionego sklepu kosmetycznego, INNISFREE, z informacja o 40% znizce na zakupy!!!^^ Radosci co niemiara, gdyz 2 miesiace temu zaczelam odkladac na prezent dla siebie samej wlasnie w INNISFREE, wiec chyba wszyscy rozumieja jak sie ucieszylam! Tak wiec wczoraj poszlam na dlugo wyczekiwane zakupy, do mojego ulubionego INNISFREE w Sinchon (신촌) - dlaczego akurat w tej dzielnicy? Raz, ze wlasnie w Sinchon mieszkam a po drugie w tym akurat sklepie do kazdego rachunku dostaje sie specjalna pieczatke, i gdy sie zbierze takich 3 dostaje sie jakis mini zestaw aktualnych bestsellerow. Tak wiec nie dosc, ze rabat urodzinowy, to jeszcze 3 zapieczetowane rachunki - pani przy kasie usmiechnela sie bardzo szeroko ^^

a oto co kupilam i dostalam;



z okazji urodzin moje zakupy zostaly zapakowane w EKO-TORBE ^^

nie jest zwyklym workiem na kartofle, po boku ma zamki ktorymi mozna regulowac wielkosc torby a i tez dzieki temu uklada sie lepiej i nie "lata" na wietrze jak Dumbo~

tu moja "wysepka" innisfree *^_^*


"perfect repair serum" i "perfect repair eye cream" - to glownie dlatego poszlam do innisfree. Parokrotnie dostawalam probki tych produktow i musze przyznac ze sa niesamowite - skora staje sie bardziej miekka, nawilzona ale nie lepka, i jakas taka aksamitna a drobne zmarszczki jakos chowaja sie...

byla akurat promocja bestselleru czyli "serum z zielonej herbaty" - w zestawie byl krem, mleczko i skin.

innisfree jest pierwsza koreanska firma kosmetyczna kladaca tak duza jakosc na jakosc produktow jak np. organiczne skladniki oraz wiele kosmetykow jest pozbawione syntetycznych zapachow, parabenow, olejow mineralnych itp - wtedy na kosmetykach widac znak jaki jest na zdjeciu PURE - ta oto rozjasniajaca maska na noc jest pozbawiona 6 najczesciej dodawanych chemiklaliow w kosmetykach. Do tego na wiekszosci opakowan druk jest na bazie soi (soy ink)



caly zestaw innisfree razem z probkami

dostalam rowniez 2 probki kremu "perfect repair cream" i serum "perfect repair serum" (male wiec idealne do podrozy^^)

a takze probki kosmetykow z czerwonego wina; maska, pilling, maska na noc oraz "softener" (zmiekczacz?? ;D)


wstapilam tez do FACE SHOP, bo tez mialam na oku (i wczesniej na skorze) serum i krem, ale w koncu kupilam inne serum i zamiast kremu "nawilzacz".... w Face Shop zkolei byl dzien "soku z mango" wiec i puszke i pare maseczek dostalam



Face Shop tez propaguje kosmetyki pozbawione pewnych skladnikow i rowniez druk jest na bazie soi

na koniec tez skusilam sie na BODY SHOP i kupilam organiczne platki do twarzy i patyczki a takze chusteczki do demakijazu (ale niestety draznia moja skore... ) maslo do ciala "moringa" (ale troche silny zapach...) a takze balsam na db sen

na dzis to tyle,
120 lat wszystkim!!!
  • awatar misskorea: te mam w skin food karte i tez nie dostalam sms... ;) ale umowmy sie ze jestem stalym bywalcem w innisfree...^^@sparkling water:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
w piatek byly moje urodziny wiec sprezentowalam sobie slodka pande ^^
  • awatar misskorea: dzieki :) w wolnych chwilach, ktorych malo, staram sie zdjecia wrzucac. i pisac; gibbon.bloog.pl @Gaoth:
  • awatar Gaoth: Zaległe: wszystkiego najlepszego. Życzę dużo czasu na dzielenie się z nami swoim poznawaniem Korei, a także wiele radości w tym co robisz na co dzień! :)
  • awatar Gość: Słodka ;) Zapraszam do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W dzien Dziecka, czyli 5ego Maja, ktory jest zarazem dniem wolnym wybralam sie do stolicy koreanskiej zielonej herbaty czyli na poludnie Korei, do Bosong, na Festiwal Zielonej Herbaty.
Zycie w Seulu przytlacza swoja betonowatoscia, wiec gdy zobaczylam takie ilosci zieleni moj organizm lekko zwariowal i chyba dlatego rozbolala mnie glowa po paru godzinach ;D

w drodze do Bosong



a to te slynne krzaki herbaciane w Bosong


herbatka z ogorkiem... (jak widac ktos byl glodny)




nie byla to zielona herbata, ale plywajace zolte kwiatki wygladaly bardzo kuszaco


herbata chryzantemowa tak nam zasmakowala,ze kupilismy po kilka torebek ^^


selekcja swiezo zebranych lisci


..oraz "prazenie"


mydlo z zielonej herbaty

mozna bylo tez ulepic wlasnorecznie mydlo



przeszlismy tez przez muzeum herbaty...


troche herbacianych zbiorow muzeum..^^


troche te nazb
troche tez nazbieralismy herbaty...

obcasy wsrod krzakow rownie mile widziane ;D


herbata podana przez mistrzynie wrzacej wody...

"거울아,거울아!"lustereczko, lustereczko... ^^
 

 
Pibimbap (비빔밥) - 'pibim' znaczy mieszac a 'bap' to poprostu ryz lub ogolne slowo na jedzenie, czyli wymieszany ryz/jedzenie. Ta potrawa towarzyszy mi od poczatku mojej wyprawy do Korei, bo juz w samolocie 2 lata temu zjadlam ja po raz pierwszy i od tamtego czasu jeszcze wielokrotnie i w roznych miejscach, gdyz jest to danie bez miesa (co w kuchni koreanskiej jest raczej rzadkoscia ).Tutaj pokazuje jedno z moich ulubionych wersji sieciowych "restauracji" "bondziuk" (본죽).


podawana jest miska z ladnie ulozonymi warzywami t.j. ogorek, marchewka, kielki soi, kimci, glony itp a do tego w miseczce obok ryz, ktory wedle upodoban wrzuca sie do miski i miesza.



uwazam, ze nie wymieszane bibimbap z ryzem (ktory lubie upychac w rowki miedzy warzywami) o wiele ciekawiej sie prezentuje niz wymieszane, chociaz smaku nabiera dopiero gdy traci swoj wyglad pierwotny ^^
 

 
mialo to miejsce jeszcze zanim kwiaty wisni zaczely paczkowac... przypadkowo trafilysmy z M do przecietnej "spelunki" serwujacej jedzenie a to co "wyroznialo" ja - w moich oczach - od innych wokolo (Koreanczycy urodzili sie po to by non-stop jesc!) to milo przydymione zarowki zamiast wszedobylskich jarzeniowek, ktore dla mnie psuja klimat nawet najwykwintniejszego jedzenia. Rowniez naczynia, w ktorych podawane byly przystawki i danie glowne, byly z solidnego materialu z mniej pospolitym acz prostym dizajnem i w kojaco-ciemnych kolorach. Dlatego tez danie glowne "DUBU-KIMCI" (두부김치 - czyli tofu z kiszona kapusta na ostro) bardzo ladnie wygladalo zaserwowane w ten sposob a smakowalo jeszcze lepiej. Porcja na 2 osoby lub nawet 3, M za tofu nie przepada wiec tylko skubnela i zajela sie "zielona butelka", ja - mimo iz tofu uwielbiam, a dzien bez kimci to dzien stracony, ledwo zjadlam calosc.
Niemniej pyszne i powinnam czesciej.